Przemysł włókienniczy po II wojnie światowej

Białystok w czasie II Wojny Światowej poniósł olbrzymie straty. Miasto w 80% zostało zniszczone. Najdotkliwszą stratą była jednak utrata bisko 50 % mieszkańców wskutek wywózek w czasie okupacji sowieckiej, a później eksterminacja ludności polskiej i żydowskiej podczas okupacji niemieckiej.
Przemysł białostocki został zniszczony w 76%, a jego tradycyjna i podstawowa gałąź – włókiennictwo leżała w gruzach. Po przeprowadzonych oględzinach przez przedstawicieli Resortu Gospodarki Narodowej i Finansów PKWN stwierdzono, że tylko dawna fabryka E. Beckera może zostać najszybciej odbudowana. Jan Chrzanowski były dyrektor fabryki Pluszu we swoich wspomnieniach pisał: „Fabryka Pluszu została w 90% zniszczona, a nas było zaledwie 6 robotników. Pierwszym zadaniem było zrobienie dachu nad ślusarnią, ażeby w niej naprawiać wyciągane z gruzów maszyny i przygotować do produkcji. Trzeba było zwozić, nieraz i nosić na plecach z całego miasta wyciągane z gruzów belki i deski. Transportu nie było. Na własny koszt sprowadzałem gospodarzy, którzy pomogli zwozić wyciągany z gruzów materiał budowlany, potrzebny spalonej Pluszówce”. [2]

W sierpniu 1944 r. powołano do życia Zjednoczenie Fabryk Włókienniczych Okręgu Białostockiego, które zajęło się odbudową i uruchomieniem fabryk włókienniczych. W końcu 1944 roku pierwsze odbudowane fabryki włókiennicze wyprodukowały 13 tys. metrów tkaniny, co stanowiło zaledwie 5% przedwojennej produkcji. Problemem był także zbyt produkowanej tkaniny, bowiem wytwarzana była z najlichszego surowca tzw. ukrainki. Pomimo olbrzymich trudności przystąpiono do odbudowy kolejnych fabryk. Poprawiła się także jakość wytwarzanych tam materiałów, zawierały one bowiem już 60% wełny. W 1949 roku w Białymstoku pracowało 13 zakładów włókienniczych zatrudniających 3 tysiące osób. Plan 6 – letni przyniósł budowę największego i najnowocześniejszego zakładu włókienniczego w Fastach. Gazeta Białostocka z 9.08.1955 r. pisała: „Mijając rowy, transportery, wywrotki, wchodzimy do jednej z olbrzymich hal. Długimi rzędami stoją nowe, lśniące maszyny.(?)Znów jesteśmy na placu. Przechodzimy obok rowów i idziemy na drugi koniec placu wielkiej budowy. Tu powstaje hala przędzalni cienkoprzędnej.” [3]

Mimo budowy fabryki włókienniczej w Fastach Białystok nie mógł już konkurować o rynki z ośrodkiem łódzkim, chociaż przemysł włókienniczy należał do gałęzi najaktywniejszych w regionie. Powtórzyła się sytuacja z międzywojnia. Odegrało tu niebagatelną rolę umiejscowienie Białegostoku w tzw. Polsce B, powodujące częste pomijanie przy rozdzielaniu funduszy ze strony władz państwowych.

Muzeum zaprasza wszystkich o nadsyłanie wspomnień i relacji o białostockim przemyśle włókienniczym.

aut. Jolanta Szczygieł-Rogowska