Urok mody w Białymstoku

Moda w Białymstoku kojarzy się ze zjawiskiem dość młodym, a jednak swoje początkami sięga do XVII wieku, kiedy to za czasów Wiesiołowskich założono pierwsze warsztaty tkackie. Wyrafinowana moda trafiła do Białegostoku za czasów hetmana Jana Klemensa Branickiego, a właściwie jego małżonki hetmanowej Izabelli Branickiej. To jej kreacje naśladowały damy dworu, a inne magnatki z nutą zazdrości śledziły nowości, jakie pojawiały się w rezydencji białostockiej. Przez Białystok przewijały się głowy koronowane, magnaci, szlachta, zacni obywatele, a przede wszystkim artyści. Królowała wówczas moda francuska naśladująca dwór Ludwika XIV, ale też można było zobaczyć wpływy mody włoskiej i tradycyjnego stroju polskiego. Na sztychach Jana Henryka Klemma wyraźnie widać suknie dworskie ze stelażem zwane robe de la cour – na wzór elegantek francuskich. Do ulubionych strojów Branickiej należały jednak suknie lekkie robe rolante lub robe battante uszyte z lekkiej tkaniny wełnianej, jedwabnej tafty kremowej, beżowej lub różowej, często haftowanej białej gazy. Używała też na te suknie lekkich bawełnianych muślinów indyjskich, gładkich lub z drobnym ornamentem. Do tyłu były przypinane lub przyszywane treny zwane manteau. Ważne były również peruki bogato zdobione i wachlarze lub parasolki. Panowie również śledzili modę, o czym świadczą uwiecznione na rysunkach i obrazach postacie męskie ubrane w szeroki fałdzisty frak justaucorps z rękawami zakończonymi szerokimi mankietami i bogatym haftem oraz duże peruki zwane allonge. Widać też panów w tradycyjnych kontuszach polskich.

Świetność Podlaskiego Wersalu zakończył się jednak wraz ze śmiercią hetmanowej. Dopiero w XIX wieku, który przyniósł dynamiczny rozwój miastu i rozmach nie tylko architektoniczny i gospodarczy, ale też i kulturowy, moda odrodziła się na nowo. Powstały liczne fabryki włókiennicze i warsztaty tkackie m.in. E. Bekkera, H. Commichau, E. Hasbacha czy I. Tryllinga.

aut. Wojciech Bokłago de Bof